Szef restauracji zamówił dwie obieraczki do ziemniaków. Wielkie było zdziwienie, kiedy następnego dnia poprosił mnie o odebranie ich od producenta i dał mi kluczyki od dużego auta dostawczego. Nie miałem pojęcia ile tych obieraczek ma być – jeśli dwie, czyli tyle ile miałem wpisane w fakturę, to przecież równie dobrze mógłbym je przywieźć w kieszeni. I po co eskortować dwie obieraczki z drugiego końca Warszawy? Szybko okazało się, że obieraczki zamówione przez szefa, to nie specjalne akcesoria kuchenne z ostrzem, a maszyny, warte kilka tysięcy złotych. Sprzęt ten poradzi sobie z obraniem cebuli, marchwi, buraków czerwonych, nie uchroni się prze [...]
obieraczka obieraczki ziemniaki